Home
  | 0 - 3 |  

Szkice

October 3rd, 2009 (04:00 pm)
lazy

current location: dom
current mood: lazy

Postanowiłam nie zaśmiecać sobie dA bardziej, niż to konieczne > __>"

No tak, no tak, całkiem miło płynie czas, pomimo permanentnego niewyspania, dzikiego zapierdolu i nadchodzącego przeziębienia.
Na ten przykład, w czwartek wracając do domu przeszłam się w uroczej ulewie, po błotku. Wróciłam do domu, wykręciłam gacie z wody i, jak nie trudno się domyślić "coś" złapałam. Tak więc wczoraj rano wesoło trzęsłam się przez wszystkie lekcje, bo przecież dla naszego liceum ogrzewanie to zbędny luksus... Ale potem było dobrze. Miałyśmy skoczyć po prezent na osiemnastkę Karoliny i ponieważ jako jedyna bezwstydnie kończyłam o 11, udałam się do Plazy zabić czas z książeczką. Spędziłam przyjemne półtorej godzinki w Cafe Club z frappucino i Murakamim [no dobra, jak kawa się skończyła to z gorącą czekoladą D> - ale co tam, i tak już jestem gruba!]. Barista był szalenie sympatyczny, muzyczka i pogrywała i nawet się czułam ładna. Potem tup tup po prezent (Adrian musiał się za nas odrobinkę wstydzić xD) i skończyliśmy w Picolo na jakim obiadku. Miło, innymi słowy.
A teraz powinnam zacząć się robić na bóstwo na tę osiemnastkę czy cuś. Bo póki co zgrzałam sobie te głupie pierogi ruskie, jak zwykle zapominając, że więcej niż 5 i tak się tego draństwa na raz nie da zjeść >__> Ble...

No dobra, teraz to, o co chodziło. Jakieś stare i mniej-stare szkice, wytrzaśnięte nie wiadomo skąd i nie wiadomo jakiej jakości.


Zniknęło było!
Min fursona. Chyba ładniej tu wyszła niż kiedykolwiek, trza by coś z tym zrobić.

Zniknęło było!
Ostrzegałam o jakości! Smok z zeszytu od wosu. Lubię go, chociaż szkic trochę już ma.

Znikęło było
Gimpowa fursona. Trochę pojechałam z tą grzywą >_>

Zniknęło było!
U góry młody Tygrysek, niżej Żmij. Fragment scenki z podręcznika do anglisza. No a co innego mam robić na tych lekcjach?

More crap to come!

welcome to the scene of the crush

June 9th, 2009 (08:04 pm)
tired
Tags:

current location: home
current mood: tired
current song: the Prodigy

Jak widać tytuły notek są tak samo przypadkowe jak zwykle xD

Jeśli sądziłam, że się skończy na bólu gardła to chyba miałam atak naiwności >< Rano doczłapałam się do szkoły już z gorączką a po paru lekcjach do domu wywaliła mnie pielęgniarka. Tylko, że nie mogłam jechać do domu bo miałam przecież egzamin. Funny indeed... W końcu pisałam z temperaturą, dreszczami, bólem gardła i wszelkimi możliwymi atrakcjami, więc jak to wyjdzie - hell if I know <D
W nagrodę dorobiłam się uroczo paskudnego telefonu, który będzie odpowiedzialny za moje przyszłe blizny mentalne. Otóż panel w środku jest różowy i za kij nie da się tego zmienić. Czeka mnie rok codziennego gwałtu wzrokowego o_O Hjalp mig?

Ogólnie rzecz biorąc nadal pracuję za czekoladę. Machałam dziś przez trzy lekcje chyba głupi op-art dla Maji, która miała jakby zagrożenie z WOKu i potrzebowała paru prac. Za mleczną mogę nawet mordować sobie nadgarstki kolorowaniem cienkopisem <D A tak serio, to trzeba się za pracą rozejrzeć >< Do roboty durny Solu, do roboty >_>

Hej, i ten telefon nawet działa :D Powaga, nic się nawet nie zacina ani nie zawiesza, wszystko normalnie DZIAŁA. Gdzieś jest podstęp... PODSTĘP, POWIADAM...!

Jest późno, znowu się nie wyśpię, znowu nie mam zadania z polskiego i znowu nic mnie do nie obchodzi.
Kurde.
Lista rzeczy do zrobienia:
1. Zacząć się kurde przejmować.
2. Spać dłużej niż 3 godziny.
3. ... to be continued?

EDIT
Heeej, a kto chce się nauczyć przeklinać po szwedzku? :D Uczyliśmy się ostatnio na potrzeby filmu <D

Sol jestem i lubię dużo pisać.

June 5th, 2009 (06:51 pm)
happy

current location: home
current mood: happy

No to już po prostu skandal jest. Rozumiem, że klasa na wycieczkę była pojechała no i nikomu się nie chce chodzić do szkoły kto został, ale żebym ja wczoraj indywidualne lekcje kurde miała to już przesada. W ramach angielskiego robiłam ćwiczenia z rozszerzonej matury i nawet zadanie domowe dostałam. Tak. Zadanie domowe. A indywidualny niemiecki to już trauma. Zwłaszcza, kiedy na odchodnym usłyszałam "Tylko przyjdź jutro" D: Więc jak to grzeczne dziecko przytaśtałam się na 7:30 do szkoły na ten niemiecki, przesiedziałam lekcję i dowiedziałam się, że mogę już iść do domu, bo zasadniczo nie mam po co siedzieć dłużej >< To znaczy, że wstałam o 6 rano, półtorej godziny później przesiedziałam jeden niemiecki i potem 2h wracałam z powrotem do domu. Nie ma to jak konstruktywnie spędzone przed południe. Kochajmy szkołę.

To nie fair, jestem dziś tak strasznie sociable a cały dzień sama siedzę i weekend tez mnie w domu czeka. Kucie do egzaminu ze szwedzkiego, oj ucie będzie! ><

A tak w ogóle to jestem rozbita. [Bynajmniej nie dlatego, że piszę na klawiaturze położonej na słowniku łacińsko-polskim tak, że jak naciskam klawisze to ona się przychyla w lewą albo  w prawą stronę i pisanie przypomina taniec hula na karuzeli] Ubzdurałam sobie mianowicie, że zrobię zapiekankę. Taką z ziemniakami, szynką i wszystkimi bajerami. Niestety w poniedziałek, kiedy to szalony ten pomysł zrodził się w mej głowie, zabrakło mi składników w domu i z pomysłu nici. Dziś jednak, kiedy wracałam do domu uznałam, że mam czas, wszystko jest i "dlaczego nie"? Poza tym dokonałam odkrycia: otóż ja jednak umiem gotować, ale tylko z użyciem piekarnika. Od płyty muszę trzymać się z daleka.

Heeej, a w lutym 2010 UAM organizuje konferencję komiksową :D Niech żyją maile ogólnouczelniane, yay ^^ *wypisuje sobie karteczkę z datą konferencji i przylepia ją do monitora* Nigdy nie jest za wcześnie...

A tak tytułem wstępu - Sol jestem i lubię dużo pisać.

  | 0 - 3 |